Spływając z tyłu igrały z wiatrami.

Jeden z nich stanął blisko ponad nami,

A drugi zstąpił na brzeg przeciwległy.

Tak stał tłum duchów między aniołami.

Oczy włos jasny ich łatwo postrzegły,

Lecz po ich twarzy zbłądziło spojrzenie,

Jak siła słabnie przez swe natężenie.

«Z Maryi kręgu,» rzekł Sordello, «oni

Przychodzą trzymać straż wkoło tej błoni

Od węża, który ma przyjść w okamgnieniu».