Lecz jeszcze między jego a mym okiem,

Dość przyświecało wątpliwym półzmrokiem.

I cień szedł do mnie, ja szedłem do cienia:

«Miło mi, Nino651! nie w grzeszników rzędzie,

Witać tu ciebie, tak zacnego sędzię!»

Gdyśmy skończyli czułe pozdrowienia,

On pytał: «Czy już czas upłynął długi,

Jak tu przybyłeś przez dalekie wody?»

— «Zaiste, szedłem przez smutne przechody,

Nim pod tą górą stanąłem o świcie.