Choć w sobie noszę jeszcze pierwsze życie,

Nabywam drugie wędrując tą drogą».

On i Sordello, ledwom odpowiedział,

W tył się cofnęli jak rażeni trwogą.

Jeden do mistrza zwrócił się, a drugi

Do ducha, który w głębi groty siedział.

«Chodź, patrz, Konradzie!» wołał, «co za dziwo!

Patrz, co Bóg zdziałał przez łaskę prawdziwą».

Potem rzekł do mnie: «Przez wdzięczność szczególną,

Coś winien Temu, który w tajemnicę