Wkrótce z łoskotem spadł jak piorun z chmury

I w sferę ognia uniósł mię zarazem:

Żar piekł mię jakby gorącym żelazem,

Aż sen mój cały znikł z swoim widziadłem.

Nie mniej Achilles drżał, gdy przebudzone

Oczy obracał w tę i ową stronę,

Kiedy śpiącego skradłszy od Chirona,

Na Scyros matki zaniosły ramiona,

Gdzie jego bystre wyśledziły Greki663:

Jak ja zbudzony tam drżałem i zbladłem,