Gdy w śnie na kwiatach twa dusza marzyła,

Przyszła niewiasta do mnie i mówiła:

»Jestem Łucyja665, pozwól mi wziąć jego,

Ulżę mu drogi, zaniosę sennego«.

Sordello został wśród duchów gromady,

Ona szła wyżej, ja za nią w jej ślady.

Gdy dzień zaświtał, oto pod tym głazem

Złożyła ciebie niebieska istota,

Piękne jej oczy wskazały te wrota,

Ona i sen twój zniknęły zarazem».