Zważ czytelniku raz jeden i drugi,

Jak z bożej woli tu płacą się długi.

Nie uważając na formę męczeństwa,

Myśl, jaka palma czeka ich zwycięstwa;

Że czas ich kary słusznej a koniecznej

Nie przejdzie kresu za sąd ostateczny.

Począłem: «Mistrzu, widzę cieniów ruchy,

Lecz wątpię, czy to rzeczywiste duchy,

Tak mi ich w oczach mgli się wizerunek684».

Mistrz do mnie: «Ciężki ich kary warunek