Potem wołali: «Pietrze i Michale!

I wszyscy święci, módlcie się za nami!»

Gdzieżby był człowiek tak zimnym kamieniem,

Co by się moim nie wzruszył widzeniem?

Bo gdy patrzałem z bliska na te duchy,

Widząc wyraźniej ich rysy i ruchy,

Z boleści łzą mi nabiegła źrenica.

Ciało ich kryła licha włosiennica,

Jeden na drugim opierał mdłe ciało,

A wszyscy byli podpierani skałą.