Z trwogi oczyma zataczając wkoło.

Wzwyż nad powieki wzniosłem obie ręce,

Robiąc dla oczu zasłonę naprędce,

Kędy się jasność łamała zbyteczna.

Jak w przeciwległe wznosi się przestrzenie

Promień odbity w wodzie lub zwierciadle,

Pod jednym kątem wznosząc się, jak zstąpił;

Wtedy gdy kamień spada prostopadle,

Jak uczy sztuka nas i doświadczenie:

Tak byłem rażon763 światłością tajemną,