Którą żal w piórka przyodział słowicze,
Ptak, co swą boleść tak rozkosznie kwili!
Duch mój sam w siebie zebrał się w tej chwili,
Nic nie przyjmując z zewnętrznego świata:
Fantazja moja, co pod gwiazdy lata,
Spadła obrazem aż na krzyż Hamana,
Którego dumą twarz napiętnowana;
Przy nim widziałem króla Ahaswera,
Tuż stała żona królewska Estera
I Mardocheusz, twarz pełna pogody,