Wstań, idźmy szukać w tych skałach przechodu».
Wstałem, już kręgi pozłacał blask wschodu
Tej świętej góry; dzień świtał wesoło,
Gdy szedłem, słońce miałem poza sobą.
Idąc za wodzem schyliłem me czoło,
Podobny temu, co dźwiga na głowie
Myśli tysiące, a swoją osobą
Udaje ścięty łuk mostu w połowie825.
Kiedym posłyszał: «Idźcie, tu iść trzeba!»
Słowa te wiały melodyją z nieba;