Po schodach, czując większą lekkość ruchów,

Bez trudu szedłem śladem lekkich duchów.

Wirgili zaczął: «Miłość w głębi ducha

Zatlona cnotą, gdy na zewnątrz bucha,

W lot drugą miłość swą iskrą zapala.

Odtąd gdy do nas zszedł cień Juwenala

W przedsień piekielną i skłonność twą dla mnie,

W słowach strzelistych objawił niekłamnie,

Takie spółczucie poczułem ku tobie,

Jakiegoś nie czuł ku obcej osobie,