Tu się uświęca przez głód i pragnienie.
Woń, co z owoców i wody wynika,
Rozwiana wiatrem wzdłuż tego trawnika,
Jadła, napoju w nas żądzę zapala.
Chodząc tu w kółko po skały tej zrębie
Nieraz poczujem mękę, mękę mówię,
Gdy powinienem był rzec: pocieszenie.
Bo wola, która iść przez to pustkowie
Do tego drzewa bodzie nasze siły,
Jest tą, co bodła Chrystusa rzec: »Eli910!«,