Pełna owoców; a duchów gromada
Tworząc ruchome koło drzewa wieńce,
Z krzykiem ku liściom wyciągała ręce;
Jak małe dzieci próżnych pełne chęci,
Gdy je nadzieja podarunku nęci,
Każde swe prośby strzeliste przekłada;
Proszony od nich, nic nie odpowiada,
Tylko nad nimi trzyma cacko w dłoni
Drażniąc ich żądze jak owoc jabłoni.
Od tego drzewa duchy w skok odbiegły,