Od zwierza trzyma wokoło nich warty;
I jako pasterz w noc u drzwi zagrody,
Czuwa, by zwierz mu nie rozegnał trzody;
Ja byłem kozą, oni pasterzami,
Skały zagrody naszej ostrokołem.
Przez błękit widny pomiędzy skałami
Widziałem gwiazdy jaśniejsze daleko981
Od tych, co widzim śmiertelną powieką.
Tak rozważając i patrząc usnąłem
Snem, który często ma wieści uprzednie