O tym, co być ma, jakby przepowiednie.

W godzinie, myślę, gdy Wenus płomienna982

Ogniem miłości od wschodu przez chmurę

Pierwsze promienie rzucała na górę,

Przyśniła mi się cudna mara senna:

Niewiasta młoda idąca przez błonie,

Zbierała kwiaty, to wieńce z nich wiła,

A śpiewającą pieśnią tak mówiła:

«O! jeśli wiedzieć chce ciekawość czyja,

Kto jestem? powiedz, nazywam się Lia983,