Że idąc, gdzie mię woń kwiatów owionie,

Wszędzie wyciągam moje białe ręce,

Aby je uszczknąć dla siebie na wieńce.

Chcąc się podobać przed zwierciadłem sobie,

Tu zbieram kwiaty i wieńce z nich robię;

Lecz moja siostra Rachela dzień cały

Siedzi i patrzy w zwierciadeł kryształy:

Ona swe piękne lubi widzieć oczy,

Ja pracę rąk mych, lubię strój uroczy;

Ją poglądanie, mnie czyn zadowolą».