Zaledwo jedną mknie stopą przed drugą:

Tak się na kwiatach lotem błyskawicy

Zwróciła ku mnie, podobna dziewicy,

Która w dół spuszcza swoje skromne oczy.

Ona odmową prośby mej nie drażni,

Tak blisko smugiem podeszła murawy,

Żem mógł jej słowa słyszeć najwyraźniej.

Ledwo stanęła nad pięknym strumieniem,

Tam, gdzie nadbrzeżne w nim kąpią się trawy,

Już mię darzyła oczu podniesieniem.