Grunt złą uprawą często chwasty kryły,

Im więcej w sobie ma rodzajnej siły.

Czas jakiś, póki, a był to czas błogi,

Moje dziecinne świeciły mu oczy,

Wodziłam jego na tor prostej drogi:

Ale stanąwszy w progu mej młodości,

Gdy z ciała w życie wstąpiłam duchowe,

On mnie zapomniał dla innych piękności.

Gdy duch mój w piękność rósł i cnoty nowe,

W nim ciągle płowiał mój obraz uroczy.