Jak moje piękne, gdzie żył duch mój, ciało,
A które teraz w proch się rozsypało.
Gdy przez śmierć moją arcyrozkosz taka
Znikła dla ciebie, czyż piękność czasową
Po mojej mogłeś pożądać na nowo?
Na pierwszy postrzał kłamliwych słodyczy
Tyś był powinien wzrok zatopić w niebie,
Wiedzieć, że stamtąd ja patrzę na ciebie,
Ja, duch wcielony w byt już niezwodniczy.
Nie powinieneś był zwyczajem ptaka