Skreśliłbym sen mój barwą słów doboru;
Maluj, kto sen mój pędzlem uosobisz,
Ja schodzę w moment, który wspomnieć miło,
Gdy światło snu mi zasłonę przebiło,
Gdy do mnie krzyknął głos: «Wstań! co ty robisz?»
A jak na Tabor woń jabłoni luba1104,
Której owocu aniołowie chciwi
Bez przerwy w niebie ucztują szczęśliwi,
Znęciła Piotra, Jana i Jakuba,
Gdzie przed niebieskim blaskiem wywróceni,