Uciekł, choć z głodu ledwo iść mógł drogą.

Orzeł, widziałem, spadł z zachodniej strony

I wóz, gdy odeń krzywe podniósł szpony,

Zostawił swoim piórem upierzony.

Wtem głos przemówił wychodzący z nieba

Jak głos, co z piersi zbolałej wychodzi:

«Zły jest ładunek twój, o moja łodzi!»

Między kołami wozu w mgnieniu oka

W ziemi się przepaść rozwarła głęboka,

Wychodzącego z niej widziałem smoka1112,