„Wracaj, chłopie, bo rozwaliłeś sobie łeb

przez jakiegoś ciemniaka. Poczekaj parę lat,

albo naucz się francuskiego, to pogadamy”.

Pozostałoby mi słowo „poczekam”. I prawie

sto niebezpiecznych szczebli. Czy po to

nie wchodziłem, żeby teraz wysłuchiwać

opowieści o egzemplarzu kolejnego wydania,

który towarzyszył ci w pierwszych ostatnich chwilach?

Przecież ty nie lubisz wchodzić po drabinie,

a co dopiero z niej schodzić. Popatrz,