paczki z Lolitkami

z ulicy, wniósł tu jeszcze

łóżko z ciepłą pościelą,

i żebym się w nim położył

i żeby ona usiadła w nogach,

w szlafroku, i żeby powiedziała

tym samym szeptem: „Skłamałam,

mówiąc: Pan Puzyna chyba

wyniósł wszystkie. Skłamałam,

a ty wyszedłeś stąd bez Kamyków”.