— Cuda ciągle się jeszcze zdarzają! — rzekła pani Weedon.
Ale pani Bolton była przekonana, że gdyby dziecko przyszło na świat, byłoby dzieckiem Sir Clifforda. Tak jest!
W niejaki czas potem proboszcz rzekł łagodnie do Clifforda:
— Czy naprawdę możemy się spodziewać dziedzica Wragby? Ach, byłaby to rzeczywiście ręka boża!
— Ba! Spodziewajmy się — odpowiedział Clifford z lekką ironią, a zarazem z niejakim przekonaniem. Zaczął już sam uważać za możliwe, że będzie jeszcze miał swoje dziecko.
Potem pewnego popołudnia przyjechał Leslie Winter, Squire62 Winter, jak go wszyscy nazywali: chudy jak zapałka, siedemdziesięcioletni i w każdym calu gentleman, jak pani Bolton powiedziała do pani Betts. Naprawdę w każdym milimetrze! Dzięki swojej staromodnej, silnie nosowej wymowie, wydawał się bardziej jeszcze niewspółczesny, niż peruka z warkoczem. Czas odrzuca w swoim biegu takie wytworne, stare pióra.
Rozmawiali o kopalniach. Idea Clifforda polegała na tym, że węgiel jego, nawet lichszy gatunek, mógłby być przerabiany na twarde, skoncentrowane paliwo, które spalałoby się z wielką wydajnością ciepła, gdyby się do niego doprowadzało pod silnym ciśnieniem wilgotne powietrze, przesycone kwasami. Zauważono od dawna, że przy szczególnie silnym, wilgotnym wietrze hałdy płonęły niezmiernie silnie, nie wydając prawie zupełnie dymu i pozostawiając bardzo drobny, sproszkowany popiół zamiast twardego, różowego żużlu.
— Ale gdzie znajdziesz odpowiednie zakłady do zużywania swego paliwa? — zapytał Winter.
— Sam je pobuduję. Będę sam zużywał swoje paliwo. I będę sprzedawał siłę elektryczną. Jestem przekonany, że zdołałbym to zrobić.
— Gdybyś tego dokonał, byłaby to rzecz wspaniała, wspaniała, mój chłopcze! Hm! Wspaniała! Byłbym niezmiernie rad, gdybym ci w tym mógł dopomóc. Obawiam się, że jestem już może trochę staroświecki i moje kopalnie także. Ale kto wie, gdy mnie już nie będzie, może będą sami tacy ludzie, jak ty. Wspaniały pomysł! Da znowu zatrudnienie ludziom i nie będzie się zmuszonym sprzedawać swego węgla albo nie mieć możności sprzedania go. Wspaniały pomysł i mam nadzieję, że będzie miał powodzenie. Gdybym ja miał synów, niewątpliwie wpadliby oni na jakiś nowoczesny pomysł co do Shipley, niewątpliwie! Nawiasem mówiąc, drogi chłopcze, czy uzasadnione są pogłoski, jakobyśmy mogli spodziewać się potomka dla Wragby?