Clifford nie odpowiedział od razu.

— Mam nadzieję, że ani jedno, ani drugie. Mam nadzieję, że to proroctwo.

Connie zajęła się znowu kwiatami.

— Miałam dziś rano list od ojca — rzekła. — Zapytuje, czy pamiętam o tym, że przyjął w moim imieniu zaproszenie Sir Aleksandra Coopera do willi Esmeraldy w Wenecji na lipiec i sierpień.

— Na lipiec i sierpień? — powtórzył Clifford.

— O, nie pozostałabym tam przez ten cały czas. Czy nie zabrałbyś się także?

— Nie wyjadę zagranicę — odpowiedział Clifford szybko.

Connie postawiła kwiaty na oknie.

— A czy masz coś przeciwko temu, żebym ja pojechała? — zapytała. — Wiesz przecież, że sprawa była na to lato umówiona.

— Na jak długo pojechałabyś?