— Sami zbudowali sobie swoje Tevershall. Jest to także jeden z przejawów ich wolności. Sami sobie wybudowali swoje piękne Tevershall i sami żyją swoim pięknym życiem. Ja za nich żyć nie mogę. Każdy robak musi żyć własnym życiem.
— Ale każesz im pracować dla siebie. Żyją życiem twojej kopalni.
— Bynajmniej. Każdy robak szuka swego pożywienia. Nikt nie jest zmuszony pracować dla mnie.
— Ich życie jest uprzemysłowione i beznadziejne, i takież jest nasze życie! — zawołała Connie.
— Nie sądzę. Jest to po prostu romantyczny frazes, pozostałość tęsknego, marzącego romantyzmu. Nie wyglądasz wcale na beznadziejną osóbkę, moja kochana Connie.
I była to prawda. Gdyż ciemnoniekieskie jej oczy połyskiwały, policzki były rozpalone, cała była pełna buntowniczej namiętności, daleka od beznadziejnego przygnębienia. Spostrzegła w kępkach trawy wełniste, młode „lwie-ząbki”, spowite jeszcze w pierwszy puch. I z wściekłością zadawała sobie pytanie, dlaczego czuje, że Clifford nie ma racji, tak dalece nie ma racji, a jednak nie potrafi mu tego powiedzieć, nie potrafi powiedzieć mu dokładnie, pod jakim względem nie ma racji.
— Nic dziwnego, że ludzie cię nienawidzą — rzekła.
— Nic podobnego! — odpowiedział Clifford. — I nie łudź się: w tym sensie, w jakim ty tego wyrazu używasz, nie są oni wcale ludźmi. Są zwierzętami, których ty nie rozumiesz i nigdy rozumieć nie zdołasz. Nie obdarzaj innych ludzi swoimi złudzeniami. Masy były zawsze jednakowe i zawsze jednakowe pozostaną. Niewolnicy Nerona różnili się niezmiernie mało od naszych górników albo od robotników w zakładach Forda. Mam na myśli niewolników Nerona w kopalniach i jego rolników. Takie są masy: są niezmienne. Jednostka może się wyrwać z masy, ale to masy samej nie zmienia. Mas zmienić niepodobna. Jest to jeden z najważniejszych faktów w naukach socjalnych. Panem et circenses!71 Tylko że dzisiaj oświata jest jedną z kiepskich namiastek cyrku. Błąd dzisiejszy polega na tym, że spartaczyliśmy zupełnie cyrkowy punkt programu i zatruliśmy swoje masy odrobiną oświaty.
Gdy Clifford wpadał istotnie w podniecenie, mówiąc o swoich uczuciach dla ludu, Connie doznawała lęku. W tym, co mówił, było coś niszczycielsko prawdziwego. Była to prawda, która zabijała.
Widząc, że Connie stoi blada i milcząca, Clifford puścił znowu motor w ruch. Nie rozmawiali więcej, aż ruchomy fotel zatrzymał się przed furtką lasu, którą Connie otworzyła.