— Nie! Nie popychaj! — zawołał Clifford gniewnie. — Na co się zda ten przeklęty fotel, jeżeli go trzeba popychać! Podłóż kamień!

Znowu nastąpiła przerwa i znowu próba, ale z jeszcze mniejszym powodzeniem.

Musisz mi pozwolić popychać. — rzekła Connie. — Albo zatrąb na leśniczego.

— Czekaj!

Connie czekała; a Clifford zrobił jeszcze jedną próbę, która raczej zaszkodziła, niż pomogła.

— Zatrąbże przynajmniej, jeżeli nie chcesz, żebym ci pomogła — rzekła Connie.

— Do licha! Bądźże przez chwilę cicho!

Connie była przez chwilę cicho; Clifford robił rozpaczliwe wysiłki z małym motorem.

— Zmarnujesz zupełnie motor, Cliffordzie — upomniała go Connie — a przy tym trwonisz swoje nerwy.

— Gdybym tylko mógł wysiąść i obejrzeć sobie ten przeklęty fotel! — zawołał Clifford podniecony. I zatrąbił hałaśliwie. — Może Mellors będzie mógł zobaczyć, co się tam zepsuło.