Fotel podskoczył chwiejnym ruchem w stronę rowu.

— Cliffordzie! — krzyknęła Connie, biegnąc naprzód.

Leśniczy uchwycił fotel za sztabę. Jednakże Clifford, skupiwszy wszystkie siły, zdołał skierować fotel na środek drogi i z dziwnym hałasem wywalczał sobie, że posuwał się wolno pod górę. Mellors popychał go obojętnie z tyłu, i fotel ruszył z miejsca, jakby chciał naprawić poprzednie błędy.

— Widzicie, że daje sobie radę! — rzekł Clifford triumfalnie i obejrzał się przez ramię. Ujrzał twarz leśniczego.

— Popychacie go?

— Inaczej nie poradzi.

— Przestańcie! Powiedziałem wam przecież.

— Nie poradzi.

Pozwólcie mu spróbować! — syknął Clifford z całym naciskiem.

Leśniczy cofnął się i zawrócił, żeby wziąć fuzję i kurtkę.