— Skądże będę wiedział, do czego motor jest zdolny?
Mellors odstawił fuzję i zaczął wciągać kurtkę. Skończył z tą sprawą.
Fotel począł się wolno toczyć w tył.
— Cliffordzie, hamulec! — zawołała Connie.
Ona, Mellors i Clifford zakrzątnęli się jednocześnie, Connie i leśniczy zetknęli się przy tym lekko. Fotel zatrzymał się. Nastąpiła chwila śmiertelnej ciszy.
— To jasne, że zdany jestem na łaskę i niełaskę każdego człowieka! — rzekł Clifford. Był żółty ze złości.
Nikt nie odpowiedział. Mellors przewiesił fuzję przez ramię, twarz miał dziwnie bez wyrazu, w bezgranicznej cierpliwości. Suka Flossie stała na straży prawie między nogami swego pana. Poruszała się niespokojnie, zerkała na ruchomy fotel, podejrzliwie i niechętnie, i bardzo była zmieszana pośród tych dwojga ludzi. Tableau vivant74 trwał tak pomiędzy zgniecionymi hiacyntami i nikt nie mówił ani słowa.
— Myślę, że trzeba go będzie popychać — rzekł wreszcie Clifford z udaną zimną krwią.
Nikt nie odpowiedział. Nieprzytomna twarz Mellorsa sprawiała wrażenie, jakby nie słyszał. Connie spojrzała na niego lękliwie. Clifford obejrzał się również.
— Może popchniecie fotel do domu, Mellors — rzekł chłodnym tonem wyższości. — Mam nadzieję, że nie powiedziałem niczego, coby was uraziło — dodał z niechęcią.