— Jak wolicie.

Mellors włożył kurtkę, spojrzał na Connie, ukłonił się i znikł. Connie weszła wściekła do swego pokoju.

Przy obiedzie nie mogła zapanować nad uczuciami.

— Dlaczego jesteś tak ohydnie nieuprzejmy, Cliffordzie? — powiedziała do niego.

— Wobec kogo?

— Wobec leśniczego! Jeżeli to nazywasz klasą panującą, to bardzo mi cię żal.

— Dlaczego?

— Człowiek, który przeszedł chorobę i nie jest silny! Słowo daję, gdybym ja należała do klasy usługującej, dałabym ci długo czekać na usługi. Zaśpiewałabym ci już!

— Wierzę.

— Gdyby on siedział w fotelu, ze sparaliżowanymi nogami, i zachowywał się tak, jak ty się zachowywałeś, co zrobiłbyś dla niego?