— Musisz już wstać! Prowda? — mruknął leśniczy.
— Która godzina? — zabrzmiał jej bezbarwny głos.
— Piskało siedym, niedowno.
— Myślę, że muszę chyba wstać.
Jak zwykle, rozdrażniał ją przymus zewnętrzny.
Mellors usiadł i bez wyrazu wyglądał przez okno.
— Słuchaj, prawda, że mnie kochasz? — zapytała Connie spokojnie.
Spojrzał na nią.
— Wiesz przeca, co wiesz. Po co sie pytosz? — rzekł trochę niecierpliwie.
— Chcę, żebyś mnie zatrzymał, nie pozwolił mi odejść — rzekła Connie.