— Więc dlaczego jesteś taki rozgoryczony?
— Nie jestem! Choćby mój kogut piał po raz ostatni, mnie wszystko jedno.
— Ale gdybyś miał dziecko?
Mellors spuścił głowę.
— Tak — rzekł wreszcie. — Wydaje mi się rzeczą bardzo złą i gorzką wydawać dziecko na ten świat.
— Nie! Nie mów tego! Nie mów tego! — błagała Connie. — Zdaje mi się, że będę miała dziecko. Powiedz, że cię to będzie cieszyć.
Położyła rękę na jego ręce.
— Cieszę się, że ty się cieszysz — rzekł leśniczy. — Ale mnie się to wydaje ohydną zdradą wobec nienarodzonej jeszcze istoty.
— Ach, nie! — zawołała Connie przerażona. — W takim razie nie możesz mnie naprawdę pragnąć! Nie możesz mnie pragnąć, jeżeli tak czujesz!
Mellors milczał znowu. Twarz miał posępną. Na dworze słychać było tylko plusk deszczu.