— Wiesz przecież. To jest oczywiste.
— Doskonale! A kiedy mnie chcesz?
— Wiesz, że możemy wszystko urządzić, gdy powrócę. Teraz wprawiłeś mnie w zupełne zamieszanie. Muszę się uspokoić i patrzeć trzeźwo.
— Naturalnie! Uspokój się i patrz trzeźwo!
Connie czuła się trochę urażona.
— Ale ufasz mi przecież, prawda? — zapytała.
— O, bezwzględnie!
W tonie jego wyczuła szyderstwo.
— Więc powiedz mi — rzekła zduszonym głosem — czy sądzisz, że byłoby lepiej, gdybym nie jechała do Wenecji?
— Jestem przekonany, że lepiej jest, abyś jechała do Wenecji — odpowiedział Mellors chłodnym, nieco drwiącym tonem.