Sięgnął po koszulę.

— Powiedz dobranoc Sir Johnowi Thomasowi! — rzekł, patrząc w dół na swojego penisa. — Jest bezpieczny w ramionach powojowej Jenny! Niewiele w nim teraz z płomiennego tłuczka.

I wciągnął flanelową koszulę przez głowę.

— Najniebezpieczniejsza to chwila dla mężczyzny — rzekł, gdy głowa jego wynurzyła się znowu — kiedy wdziewa koszulę. Wtedy ma głowę w worku. Dlatego wolę amerykańskie koszule, które wkłada się jak marynarkę.

— Spójrz na Jane — powiedział — w jej rozkwicie! Kto cię umai kwieciem w przyszłym roku, mała Jane? Ja czy ktoś inny? „Żegnaj mój dzwoneczku, żegnaj!”82 Nienawidzę tej piosenki, przypomina mi pierwsze dni wojny.

Usiadł i zaczął zakładać pończochy. Ona wciąż stała nieruchomo. Położył rękę na zboczu jej pośladków.

— Śliczna mała Lady Jane! — powiedział. — Może w Wenecji znajdziesz mężczyznę, który włoży jaśmin w twoje dziewicze włosy i kwiat granatu w twój pępek. Biedna mała Lady Jane!

— Nie mów takich rzeczy! — powiedziała. — Mówisz tak tylko po to, żeby mnie zranić.

Opuścił głowę. Potem powiedział w dialekcie:

— Aj, może ja, może ja! No to nic niy powiym i nic niy zrobia. Ale musisz sie łoblyc i wrócić do swych zocnych domów Anglije, jakoż piyknie sie znoszom. Czas minoł! Czas minoł dlo Sir Johna i dlo małyj Tofle Jane! Wraź swoja treska, Tofle Chatterley! Mógby to być fto ino, bez stonie tam na aus, nawet w tresce i z poroma strzępami kwiotków. A toż, a toż rozbiorę cie, młody, krótkoogoniasty droździe.