— Bywaj zdrów, Cliffordzie! Tak, nie zabawię długo.

Connie była niemal czuła.

— Bywaj zdrowa, Hildo! Prawda, że będziesz miała na nią oko?

— Nawet dwoje! — odpowiedziała Hilda. — Nie zapędzi się za daleko.

— Przyrzekasz mi to!

— Do widzenia, pani Bolton! Wiem, że będzie pani bez zarzutu dbała o Sir Clifforda.

— Zrobię wszystko, co będę mogła, proszę jaśnie pani.

— I niech pani napisze, gdyby było coś nowego. I o Sir Cliffordzie także, jak mu się wiedzie.

— Naturalnie, proszę jaśnie pani, napiszę bezwarunkowo. I niech się pani dobrze bawi! I niech pani szybko wraca, żeby nas znowu rozweeselić!

Wszyscy powiewali chusteczkami. Auto ruszyło. Connie obejrzała się i zobaczyła Clifforda, siedzącego na tarasie w ruchomym fotelu. Ostatecznie był jej mężem. Wragby było jej domem. Okoliczności tak sprawiły.