— Co takiego jest worte ryzyka?

— Ta eskapada z moją siostrą.

Na twarzy jego wykwitł znowu denerwujący uśmieszek.

— Ło to sie panuchna muszom łonej spytać.

Potem spojrzał na Connie.

— Przichodzisz z dobrej woli, dziołszko, prowda? Przeca cie nie przimuszom, co?

Connie rzuciła okiem na Hildę.

— Nie zrzędź lepiej, Hildo!

— Nie mam oczywiście tego zamiaru. Ale ktoś musi przecież myśleć o przyszłości. Twoje życie musi przecież mieć jakąś stałość. Nie możesz nim po prostu szastać do woli.

Nastąpiła krótka pauza.