— Dowidzynio!

Po chwili powrócił na górę, trochę zły.

— Listonosz — rzekł.

— Tak wcześnie? — odpowiedziała Connie.

— Ma wielki obchód. Przeważnie jest tu już o siódmej, jeżeli w ogóle przychodzi.

— Czy twój kolega przysyła ci majątek?

— Nie! Tylko kilka fotografii i wycinków o życiu w Kolumbii Brytyjskiej.

— Pojechałbyś tam?

— Myślę, że moglibyśmy spróbować.

— O, tak! Toby chyba było cudowne!