— A co jest w willi? Jakie łodzie?

— Jest łódź motorowa, gondola również, ale...

To ale znaczyło: nie będą one waszą własnością.

— Ile pan żąda?

Wyniosło to około trzydziestu szylingów dziennie albo dziesięć funtów tygodniowo.

— Czy to jest normalna cena? — zapytała Hilda.

— Mniej, signora, mniej. Normalna cena...

Siostry zastanowiły się.

— Dobrze — rzekła Hilda — niech pan przyjdzie jutro rano, a załatwimy to. Jak się pan nazywa?

Nazywał się Giovanni i zapytał, o której ma przyjść, a potem, komu zameldować, że czeka. Hilda nie miała przy sobie karty. Connie dała mu swoją. Rzucił na nią szybkie spojrzenie gorących, południowych, niebieskich oczu, potem znowu podniósł wzrok: