Towarzystwo było jako takie stanowczo nudne. Ale siostry nie przejmowały się tym. Spędzały cały czas poza domem. Ojciec zabierał je na wystawy: mile za milami najnudniejszych malowideł. Zabierał je do swoich dawnych towarzyszów w Villa Lucchese, w gorące wieczory siadywał z nimi na Piazzy, gdzie złowił stolik u Floriana. Woził je do teatru na sztuki Goldoniego. Bywały zabawy na wodzie z lampionami, bywały bale. Było to miejsce rozrywkowe ponad miejsca rozrywkowe. Lido z kilometrami kwadratowymi opalonych lub odzianych w piżamy ciał było niby wybrzeże, na którym zebrały się nieskończone gromady psów morskich do parzenia się. Za wiele ludzi na Piazzy, za wiele ciał ludzkich na Lido, za wiele gondoli, za wiele łodzi motorowych, za wiele parowców, za wiele gołębi, za wiele lodów, za wiele cocktailów, za wiele czyhającej na napiwki służby, za wiele warkoczących języków, za wiele słońca, za wiele zapachu Wenecji, za wiele ładunków truskawek, za wiele szali jedwabnych, za wiele olbrzymich befsztykowych płatów kawonów przy stoiskach: za wiele przyjemności, o wiele za wiele przyjemności!
Connie i Hilda paradowały w letnich sukniach. Były tu dziesiątki ludzi, którzy je znali, dziesiątki ludzi, których one znały. Michaelis zjawił się jak zły szelong.
— Hallo! Gdzie mieszkacie? Chodźcie, zjedzmy gdzieś lody! Chodźcie, pojedźmy gdzieś gondolą!
Nawet Michaelis był prawie opalony; jednakże na określenie wyglądu całej tej masy ciała ludzkiego odpowiedniejsze byłoby wyrażenie spalony.
W pewnej mierze było nawet przyjemnie. Była to prawie przyjemność. A jednak, razem z wszystkimi cocktailami, z całym tym leżeniem w ciepłej wodzie i kąpielami słonecznymi na gorącym piasku pod gorącym słońcem, razem z tym tańcem przy dźwiękach jazzu, kiedy w gorące noce brzuch lepił się do ciała jakiegoś młodzieńca, razem z tym ochładzaniem się później lodami owocowymi — był to tylko doskonały narkotyk. A tego właśnie pragnęli wszyscy ci ludzie: narkotyku. Leniwa woda była narkotykiem; słońce było narkotykiem; jazz był narkotykiem; papierosy, cocktail, lody, wermut. Tylko oszołomić się! Używać! Używać!
Hilda znajdowała poniekąd przyjemność, żyjąc w tym oszołomieniu. Miło jej było obserwować wszystkie te kobiety i snuć co do nich przypuszczenia. Kobiety całe były pochłonięte ciekawością w stosunku do innych kobiet. Jak ona wygląda? Jakiego złowiła męża? Ile ma z tego przyjemności? Mężczyźni byli niby wielkie psy we flanelowych spodniach. Czekali, żeby ich pogłaskać, czekali, żeby się wytarzać, czekali, żeby przy jazzie przylepić brzuch jakiejś kobiety do własnego.
Hilda lubiła jazz, ponieważ mogła przylepiać brzuch do brzucha tak zwanego mężczyzny i pozwalać, aby ruchy jej kierowane były przez centrum jelitowe w tę czy tamtą stronę po posadzce, a potem mogła się wyrwać i ignorować tę „kreaturę”. Mężczyzna był tylko przedmiotem użytku. Biedna Connie była dość niezręczna. Nie chciała tańczyć przy dźwiękach jazzu, ponieważ po prostu nie umiała przylepiać swego brzucha do brzucha jakiejś tam „kreatury”. Nienawidziła konglomeratu prawie nagich ciał na Lido. Nie starczyło niemal wody, żeby je wszystkie zwilżyć. Czuła odrazę do Sir Aleksandra i Lady Cooper. Nie chciała, aby Michaelis czy ktokolwiek inny biegał za nią.
Najszczęśliwsze były dla niej chwile, kiedy namówiła Hildę, żeby się z nią przejechała po lagunie, daleko, do jakiejś samotnej ławicy piaskowej, gdzie mogły się kąpać zupełnie same, podczas gdy gondola czekała od strony lądu.
Giovanni przyjmował w takich wypadkach do pomocy drugiego gondoliera, ponieważ była to daleka droga, a on zlany był w słońcu potem. Giovanni był bardzo miły: uprzejmy jak wszyscy Włosi, a przy tym zupełnie beznamiętny. Włosi nie są namiętni: namiętność posiada głębokie rezerwy. Łatwo podlegają wzruszeniom i często bywają życzliwi. Ale rzadko posiadają trwałą namiętność jakiegokolwiek rodzaju.
Giovanni był więc swoim paniom tak samo oddany, jak poprzednio bywał oddany mnóstwu innych pań. Był w zupełności zdecydowany sprostytuować się z nimi, gdyby go chciały: a spodziewał się w duchu, że go będą chciały. Dałyby mu hojny upominek, a toby mu się bardzo przydało, ponieważ zamierzał właśnie ożenić się. Mówił im o swoim bliskim weselu, a one okazywały niewielkie zainteresowanie.