— Myślę, że możemy iść do mojego pokoju — rzekł. — Chociaż jest to znowu coś skandalicznego.

Ale ona ujrzała, jak owładnęło nim znowu zapomnienie świata, ujrzała, jak twarz jego przybrała łagodny, czysty wyraz czułej namiętności.

Poszli przez opustoszałe ulice na Coburg Square, gdzie miał na najwyższym piętrze pokoik, mansardę, w której na gazowej kuchence sam sobie przyrządzał jedzenie. Mieszkanko było małe, ale czyste i porządne.

Rozebrała się i skłoniła go, by zrobił to samo. Była piękna w delikatnie zarysowanym, pierwszym okresie ciąży.

— Powinienem zostawić cię samą — powiedział.

— Nie! — odpowiedziała. — Kochaj mnie! Kochaj mnie i powiedz, że mnie zatrzymasz przy sobie. Powiedz, że mnie zatrzymasz! Powiedz, że nigdy nie pozwolisz mi odejść, ani do świata, ani do nikogo.

Przyczołgała się blisko niego, przywierając do jego szczupłego, silnego, nagiego ciała, jedynego domu, jaki kiedykolwiek znała.

— Toż zastawia cie przi sie — powiedział. — Jeźli tego chcesz, to cie zastawia.

Objął ją ciasno i mocno.

— I powiedz, że cieszysz się z dziecka — powtórzyła. — Pocałuj je! Pocałuj moje łono i powiedz, że cieszysz się, że tam jest.