Ale to było dla niego trudniejsze.
— Boja sie przikludzać dzieci na tyn świat — powiedział. — Tak barzo boja sie ło jejich prziszłość.
— Ale ty mi je dałeś. Bądź dla niego czuły, a to już będzie jego przyszłość. Pocałuj je!
Zadrżał, bo to była prawda.
— Bądź dla niego czuły, a to będzie jego przyszłość.
W tym momencie poczuł czystą miłość do kobiety. Pocałował jej brzuch i wzgórek Wenus, aby pocałować blisko łona i płodu w łonie.
— Och, kochasz mnie! Kochasz mnie! — powiedziała, wydając okrzyk przypominający jeden z jej ślepych, nieartykułowanych krzyków miłosnych.
A on wszedł w nią delikatnie, czując strumień czułości płynący z jego trzewi do jej, rozpalonych trzewi współodczuwania między nimi. I zdał sobie sprawę, że kiedy w nią wchodzi, jest to właśnie to, co musi zrobić, być w czułym kontakcie, nie tracąc przy tym swojej dumy, godności ani integralności jako mężczyzna. W końcu, jeśli ona miała pieniądze i środki, a on ich nie miał, powinien być zbyt dumny i honorowy, by z tego powodu powstrzymywać swą czułość do niej.
„Opowiadam się za dotykiem cielesnej świadomości między istotami ludzkimi — powiedział do siebie — i za dotykiem czułości. A ona jest moją partnerką. I to jest bitwa przeciwko pieniądzom, maszynom i bezmyślnej, idealnej małpowatości świata. A ona stanie w niej za mną. Dzięki Bogu, że mam kobietę! Dzięki Bogu mam kobietę, która jest ze mną, jest czuła i świadoma mnie. Dzięki Bogu, że nie jest tyranem ani głupcem. Dzięki Bogu jest czułą, świadomą kobietą”.
A gdy wytrysło w niej jego nasienie, jego dusza również wytrysła ku niej, w twórczym akcie, który jest czymś więcej niż tylko aktem prokreacji.