Ale to było na nic. Skandal i tak by wybuchnął. A jeśli Connie miała pójść za tym człowiekiem, to już lepiej, żeby mogła wyjść za niego. Takie było zdanie Hildy. Sir Malcolm nie był przekonany. Afera mogła jeszcze przeminąć.
— Czy nie chcesz go poznać, ojcze?
Biedny Sir Malcolm! W najmniejszej mierze nie zależało mu na tym. I biedny Mellors! Jemu jeszcze mniej na tym zależało. Ale spotkanie nastąpiło jednak: obiad w prywatnych salonach klubu; dwaj panowie sami, obserwujący się wzajemnie od stóp do głowy.
Sir Malcolm pił sporo whisky, Mellors pił także. I przez cały czas rozmawiali o Indiach, które leśniczy znał doskonale.
Trwało to póty, póki jedli. Dopiero gdy podano kawę i kelner wyszedł, Sir Malcolm zapalił cygaro i rzekł serdecznie:
— No, młodzieńcze, jakże tam jest z moją córką?
Uśmiech przemknął po twarzy Mellorsa.
— A cóż ma z nią być, Sir?
— W każdym razie zrobił pan jej dziecko!...
— Miałem ten zaszczyt! — uśmiechnął się Mellors.