— Zaszczyt, na Boga! — Sir Malcolm parsknął śmiechem i stał się szkocki i sprośny. — Zaszczyt! Jak było, co? Dobrze, mój chłopcze, co?

— Dobrze!

— Założę się, że tak! Ha, ha! Moja córka, stary wyga, co! Sam nigdy nie cofnąłem się przed dobrym rżnięciem. Chociaż jej matka, och, wszyscy święci! — Przewrócił oczami do nieba. — Ale rozgrzałeś ją, och, rozgrzałeś ją, widzę to. Ha, ha! Moja krew w niej! Podpaliłeś jej stóg siana. Ha, ha, ha! Cieszyłem się z tego, mogę ci powiedzieć. Potrzebowała tego. Och, to miła dziewczyna, to miła dziewczyna i wiedziałem, że będzie dobra, jeśli tylko jakiś cholerny facet podpali jej stóg! Ha, ha, ha! Leśniczy, mój chłopcze! Cholernie dobry kłusownik, moim zdaniem. Ha, ha! Ale teraz, poważnie mówiąc, cóż poczniemy? Poważnie mówiąc, rozumie pan?

Poważnie mówiąc, nie zaszli daleko. Mellors, choć nieco podchmielony, był znacznie trzeźwiejszy z nich dwóch. Starał się, by rozmowa była na tyle inteligentna, jak to tylko możliwe: to znaczy nie mówił zbyt wiele.

— Więc jesteś leśniczym! O, masz rację! Taka gra jest warta zachodu dla mężczyzny, co? Test na kobiety jest taki, żeby ją uszczypnąć w tyłek. Już po dotyku jej tyłka możesz wiedzieć, czy będzie dobrze. Ha, ha! Zazdroszczę ci, mój chłopcze. Ile masz lat?

— Trzydzieści dziewięć.

Knight uniósł brwi.

— Aż tyle! Cóż, wyglądasz na dobre dwadzieścia parę. O, leśniczy czy nie, ale niezły z ciebie kogucik103. Widzę to z zamkniętym jednym okiem. Nie tak jak ten cholerny Clifford! Krzyżówka liliji i ogara, a nigdy nie uprawiał seksu, nigdy. Lubię cię, mój chłopcze, zakładam się, że masz niezłego dorsza; o, z ciebie ostry kogucik, widzę to. Jesteś wojownikiem. Leśniczy! Ha, ha, to ci dopiero, nie powierzyłbym ci swojego lasku! Ale słuchaj, poważnie, co z tym zrobimy? Świat jest pełen przeklętych starych bab.

Poważnie mówiąc, nie doszli do niczego poza starym wolnomularstwem męskiej zmysłowości

— Tak, młodzieńcze, a jeżelibym mógł kiedykolwiek coś dla pana zrobić, niech pan na mnie polega! Leśniczy! Jezu Chryste, to doskonałe! Podoba mi się to! O, podoba mi się to! Dowodzi to, że dziewczyna ma ikrę. Co? Ostatecznie, widzi pan, ona ma własny dochód. Skromny, skromny, ale od głodu uchroni. A ja jej pozostawię, co posiadam. Dalibóg, tak zrobię! Zasłużyła sobie na to tym, że miała ikrę w tym świecie starych bab. Ja się mozoliłem siedemdziesiąt lat, żeby się uwolnić od spódnic starych bab, i jeszcze tego nie dopiąłem. Ale pan jest odpowiednim do tego mężczyzną, widzę to doskonale.