— Oczywiście!

— Ale przecież ona nie ma innego!

Spojrzał ze zdziwieniem na Connie.

— Nie, nie! — rzekła Connie szybko. — To tylko stara przyjaźń, zupełnie zwyczajna przyjaźń, nie miłość.

— Więc dlaczego ten człowiek miałby brać winę na siebie? Jeżeli nic z ciebie nie miał?

— Niektórzy mężczyźni są rycerscy i nie obliczają tylko, co z kobiety mieli — rzekła Hilda.

— Aluzja do mnie, hę? Ale kim jest ten ptaszek?

— Przyjaciel, którego od młodości znamy w Szkocji, malarz.

— Duncan Forbes! — rzekł Mellors natychmiast, gdyż Connie opowiadała mu o nim. — Więc na niego chcecie zwalić winę?

— Mogliby zamieszkać razem w jakimś hotelu albo po prostu przenocować w jego mieszkaniu.