— Zdaje mi się, że to za wiele kłopotu o nic — rzekł Mellors.

— Więc co pan proponuje? — zapytała Hilda. — Jeżeli pańskie nazwisko zostanie wymienione, nie dostanie pan rozwodu z żoną, która jest podobno niezbyt sympatyczną osóbką i z którą najlepiej byłoby nie mieć nic do czynienia.

— To prawda — rzekł Mellors niechętnie.

Nastąpiło długie milczenie.

— Moglibyśmy po prostu zniknąć z Anglii — rzekł.

— Connie zniknąć nie może — odpowiedziała Hilda. — Clifford jest zbyt znany.

Znowu milczenie pełne beznadziejnych myśli.

— Świat jest taki, jaki jest. Jeżeli chcecie żyć razem, nie narażając się na prześladowanie, musicie się pobrać. Żeby się ożenić, musicie być oboje rozwiedzeni. Więc jak to chcecie urządzić?

Mellors milczał przez dłuższy czas.

— A jak pani chce to dla nas urządzić? — zapytał wreszcie.