— Ale on cię przecież tylko splugawi na płótnie.
— Wszystko mi jedno. Namaluje tylko swoje własne uczucia dla mnie, a ja sobie z tego nic nie robię. Nie pozwoliłabym się dotknąć przez niego za nic w świecie. Ale jeżeli mu się zdaje, że może dokonać czegoś swoim sowim, artystycznym gapieniem się, pozwól mu się gapić. Może ze mnie zrobić tyle pustych rur i linii falistych, ile mu się tylko spodoba. Jego strata. Znienawidził cię, bo powiedziałeś, że jego rurowata sztuka jest sentymentalna i zarozumiała. Ale to oczywiście prawda.
Rozdział dziewiętnasty
„Kochany Cliffordzie, obawiam się, że to, co przewidywałeś, stało się. Jestem naprawdę zakochana w innym mężczyźnie i mam nadzieję, że zgodzisz się na rozwód ze mną. Mieszkam obecnie z Duncanem w jego mieszkaniu. Doniosłam Ci, że był on z nami razem w Wenecji. Jestem okropnie nieszczęśliwa ze względu na Ciebie. Ale proszę Cię, spróbuj przyjąć to spokojnie. Naprawdę już mnie nie potrzebujesz, a ja nie mogę znieść myśli o powrocie do Wragby. Jest mi niezmiernie przykro. Ale proszę Cię, spróbuj mi przebaczyć, rozwiedź się ze mną i znajdź sobie kogoś lepszego. Rzeczywiście nie jestem człowiekiem odpowiednim dla Ciebie. Prawdopodobnie dlatego, że jestem zbyt niecierpliwa i egoistyczna. Ale nie mogę już powrócić i żyć z Tobą. I jest mi naprawdę okropnie przykro ze względu na Ciebie. Ale jeżeli się nie dasz unieść podnieceniu, przekonasz się, że nie będziesz tym tak bardzo przejęty. W istocie nie zależało Ci wcale na mnie osobiście. Więc wybacz mi, proszę, i uwolnij się ode mnie”.
Kiedy Clifford otrzymał ten list, wewnętrznie nie był zaskoczony. Wewnętrznie wiedział od dłuższego czasu, że Connie opuściła go. Ale wzbraniał się stanowczo przed jakimkolwiek zewnętrznym przyznaniem. To też zewnętrznie stało się to dla niego najokropniejszym ciosem. Dotychczas utrzymywał powierzchnię swego zaufania do Connie zupełnie niezmąconą.
Tacy właśnie jesteśmy. Siłą woli odcinamy swój wewnętrzny intuicyjny obraz od obrazu świadomego, który sobie samym wyznajemy. Wywołuje to jakiś stan trwogi lub przeczucia, wskutek którego cios, kiedy istotnie spada, staje się dziesięćkroć boleśniejszy.
Clifford był niby histeryczne dziecko. Nabawił panią Bolton nieopisanego strachu, gdy nagle siadł na łóżku, śmiertelnie blady, z twarzą bez wyrazu.
— Sir Cliffordzie, co się stało?
Nie ma odpowiedzi!
W przerażeniu pomyślała, że może dostał ataku sercowego. Podbiegła do niego, dotykając jego twarzy i macając puls.