— Nie jestem chory. Moja żona nie wróci.

Zdawało się, że mówi to posąg.

— Nie wróci? Ma pan na myśli jaśnie panią? — Pani Bolton zbliżyła się do łóżka. — O, niech pan tego nie mówi. Może pan polegać na jaśnie pani, ona wróci na pewno.

Posąg w łóżku nie zmienił wyglądu, podał jej tylko nad kołdrą list.

— Niech pani to przeczyta! — rzekł grobowy głos.

— Jeżeli to jest list od jaśnie pani, to jestem pewna, że jaśnie pani nie życzyłaby sobie, żebym czytała jej list do pana, Sir Cliffordzie. Jeżeli pan chce, może mi pan powiedzieć, co jaśnie pani pisze.

Ale twarz ze sterczącymi na niej nieruchomymi oczyma nie zmieniła się.

— Niech pani to przeczyta! — powtórzył głos.

— Jeżeli muszę, to zrobię to, żeby być panu posłuszną, Sir Cliffordzie — rzekła pani Bolton.

I przeczytała list.