— Dowidzynio, panuchno.
— Kim jest twój leśniczy? — zapytała Connie przy lunchu.
— No, Mellors, widziałaś go przecież — odpowiedział Clifford.
— Tak, ale skąd on przybył?
— Znikąd! To chłopak z Tevershall... zdaje się, że syn górnika.
— A on sam był także górnikiem?
— Jeżeli się nie mylę, kowalem w warsztacie kopalnianym, starszym kowalem. Ale przed wojną był tu przez dwa lata leśniczym, zanim poszedł do wojska. Ojciec mój był o nim zawsze dobrego zdania, więc kiedy wrócił i chciał wstąpić znowu do kopalni jako kowal, zatrzymałem go po prostu tutaj jako leśniczego. Ucieszyłem się naprawdę, że go dostałem... tu w okolicy niepodobna wprost znaleźć odpowiedniego człowieka jako dozorcę zwierzyny... A trzeba na to kogoś, kto zna tutejszych ludzi.
— Nie jest żonaty?
— Był. Ale żona uciekła mu z... z rozmaitymi ludźmi... ale ostatecznie z jakimś górnikiem ze Stacks Gate, i zdaje się, że jeszcze tam mieszka.
— Więc on jest samotny?