— A cóż więcej mógłbym robić, gdyby pani była mężczyzną, jak tylko rozmawiać z panią zupełnie uczciwie?

— Może nic. Ale kobieta...

— Kobieta chce, aby ją lubić i rozmawiać z nią, a zarazem, aby ją kochać i pożądać jej. Mnie zaś wydaje się, że dwie te rzeczy wyłączają się nawzajem.

— Ale nie powinny się wyłączać!

— Bez wątpienia, woda nie powinna być tak mokra, jak jest; przesadza w swojej wilgoci. Ale tak już jest. Lubię kobiety i chętnie z nimi rozmawiam. I dlatego nie kocham ich ani nie pożądam. Te dwie rzeczy nie dzieją się we mnie jednocześnie.

— Uważam, że powinny się dziać jednocześnie.

— Doskonale. Fakt, że rzeczy powinny być inne, niż są, nie należy do mojej specjalności.

Connie zastanowiła się nad tym.

— To nieprawda — rzekła. — Mężczyźni mogą kochać kobiety i rozmawiać z nimi. Nie pojmuję, jak mogą je kochać i nie rozmawiać z nimi po przyjacielsku i poufnie.

— Ba — odpowiedział Tommy. — Nie wiem. Jaki cel ma moje uogólnianie? Znam tylko swój własny przypadek. Ja kobiety lubię, ale ich nie pożądam. Chętnie z nimi rozmawiam, a rozmawianie z nimi powoduje co prawda między nami zażyłość, ale przenosi mnie na inny biegun, niżeli dziedzina całowania. Oto wszystko! Ale niechaj mnie pani nie traktuje jako przykładu ogólnego. Prawdopodobnie jestem przypadkiem specjalnym. Jednym z owych mężczyzn, którzy lubią kobiety, ale ich nie kochają, którzy ich wręcz nienawidzą, gdy ich zmuszają do udawania miłości albo przybierania wyglądu zdobytych.