— Tak? A gdzie jest twoja babcia?
Dziecko uniosło ramię i wskazało wzdłuż drogi.
— Hań, w doma.
— W domu! A chciałabyś wrócić do niej?
Znowu nagłe drganie, niby wspomnienie poprzedniego płaczu.
— Dyć!
— Więc chodź! Zaprowadzić cię? Mam cię zaprowadzić do babci? A tatuś niech tu sobie robi, co chce. — Zwróciła się do leśniczego. — To pańska córeczka, prawda?
Leśniczy uniósł rękę do kapelusza i wykonał lekki, potakujący ruch głowy.
— Mogę ją chyba odprowadzić do domu? — zapytała Connie.
— Jak sobie jaśnie pani życzy.